
Krystian Koprowski poprosił Biuro Detektywistyczne Rutkowski o pomoc w wyjaśnieniu zaginięcia swojej żony, 37-letniej Emilii Koprowskiej z Koszalina. Utrzymuje, że nie ma związku z jej zniknięciem, i deklaruje, że posiada informacje o osobach, które mogą za nie odpowiadać.
Spotkanie z Rutkowskimi z inicjatywy męża zaginionej
Do rozmowy z Krzysztofem i Mają Rutkowskimi doszło w piątek, 6 listopada, w biurze pod Łodzią. Jak przekazała „Faktowi” Maja Rutkowski, o spotkanie zabiegał Krystian Koprowski. Mężczyzna miał przeprosić za wcześniejsze zarzuty kierowane pod adresem biura i zwrócić się o wsparcie w wyjaśnieniu sprawy.
— Wiem, kto stoi za zaginięciem mojej żony. Te osoby mi grożą. Popełniły też ostatnio trochę błędów — powiedział Koprowski według relacji przytoczonej przez „Fakt”. Nie ujawniono, kogo miał na myśli, ani na czym miały polegać domniemane groźby i błędy.
Mąż zaginionej tłumaczy, że współpraca z biurem ma mu również pomóc oczyścić dobre imię. Podtrzymuje, że nie ma nic wspólnego ze zniknięciem Emilii. Jego deklaracje dotyczące odpowiedzialności innych osób wymagają jednak weryfikacji i nie stanowią ustaleń postępowania.

Koprowski tłumaczy swoje wcześniejsze zachowanie
Podczas spotkania poruszono także temat postępowania mężczyzny po zaginięciu żony. Jego zachowanie i zmieniające się relacje dotyczące wydarzeń poprzedzających zniknięcie Emilii wzbudziły podejrzenia części internautów. W sieci pojawiały się również oskarżenia o zabójstwo, które nie są ustaleniami śledztwa.
— Krystian powiedział nam, że to było jego celowe działanie, gra pozorów. Twierdzi, że chciał skupić na sobie uwagę i podejrzenia, żeby osoby, które są odpowiedzialne za zaginięcie, poczuły się pewnie — relacjonowała w rozmowie z „Faktem” Maja Rutkowski.
Według jej relacji Koprowski przekonywał, że taka strategia skłoniła wskazywane przez niego osoby do popełnienia błędów. To jego własne wyjaśnienie wcześniejszego zachowania, a nie potwierdzony przez organy ścigania przebieg wydarzeń.
Mężczyzna wcześniej dobrowolnie poddał się badaniu na wykrywaczu kłamstw, chcąc wykazać, że nie ma związku ze zniknięciem żony. Wyniki tego badania nie są traktowane jako oficjalny dowód w postępowaniu prowadzonym przez prokuraturę, ponieważ nie zostało ono zlecone przez organy ścigania.
Ślad urwał się w okolicy wydm
Emilia Koprowska zaginęła 30 sierpnia w Darłowie, gdzie spędzała weekend z mężem. Małżonkowie uczestniczyli w odbywającym się na plaży festiwalu techno „ZEW Wydm”. Według relacji dotyczących tamtego wieczoru między parą miało dojść do kłótni. Następnie kobieta miała opuścić imprezę i wsiąść do taksówki.
Z tych samych relacji wynika, że 37-latka wysiadła w pobliżu Hotelu Jan. Tam ślad po niej się urwał. Dotychczas odnaleziono jej telefon i plecak, ale nie ustalono, co stało się z kobietą ani gdzie może przebywać.
Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do służb 1 września. Poszukiwania prowadzą policjanci, a sprawę nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Koszalinie. Od zniknięcia mieszkanki Koszalina minęły już ponad dwa miesiące.
Wyższa nagroda i apel o informacje
Rutkowscy uczestniczą w poszukiwaniach od początku. Biuro poinformowało o podwyższeniu nagrody z 50 tys. do 100 tys. zł za wskazanie miejsca, w którym może przebywać Emilia Koprowska.
Komenda Miejska Policji w Koszalinie apeluje o pilny kontakt do wszystkich, którzy widzieli kobietę po zaginięciu lub mają informacje mogące pomóc w ustaleniu jej miejsca pobytu. Wiadomości można przekazać osobiście w komendzie przy ul. Słowackiego 11 w Koszalinie, telefonicznie pod numerem 47 78 41 543 albo za pośrednictwem numeru alarmowego 112.
Nowe deklaracje Krystiana Koprowskiego nie rozstrzygają sprawy. Kluczowe pozostaje zweryfikowanie przekazywanych informacji i ustalenie, co wydarzyło się po tym, gdy Emilia miała wysiąść z taksówki w pobliżu tzw. "PATELNI"

Napisz komentarz
Komentarze