Powrót Elizy Gerlach do kategorii 47 kg okazał się jednym z najmocniejszych momentów krajowego trójboju siłowego. Zawodniczka wróciła do wagi, w której sześć lat temu zaliczyła nieudany start, i właśnie tam zrealizowała obietnicę, którą wtedy sama sobie złożyła. W Raszynie nie tylko wygrała swoją kategorię, ale także sięgnęła po triumf w klasyfikacji open kobiet, potwierdzając, że cierpliwie budowana forma może przynieść efekt w najważniejszym momencie.
Powrót po sześciu latach
Historia tego występu zaczęła się sześć lat temu, kiedy po nieudanym starcie w kategorii 47 kg Gerlach postanowiła, że jeszcze do niej wróci, ale już silniejsza. Przez kolejne sezony startowała w wadze 52 kg, biła rekordy i nie traktowała powrotu do niższej kategorii jako obowiązku ani wyścigu z czasem. Decyzja dojrzewała stopniowo, a sama zawodniczka dała sobie przestrzeń, by wrócić wtedy, gdy uzna to za właściwy moment.
Jak przyznaje, ostatnie ponad dwa lata były dla niej prywatnie bardzo trudne. To właśnie w tym czasie, gdy masa ciała zaczęła spadać, pojawiła się myśl, że może nadszedł moment na nowy początek. Na pomost w Raszynie wyszła bez presji, ale z ciekawością: czy siła została i jak będzie się czuła ponownie w kategorii 47 kg. Odpowiedź przyszła szybko i była jednoznaczna.
Dominacja w Raszynie
Gerlach zakończyła rywalizację na pierwszym miejscu w kategorii 47 kg oraz na pierwszym miejscu w klasyfikacji open kobiet. Uzyskała 397,5 kg w totalu, a jej wynik przełożył się także na 110,23 punktu IPF GL oraz 521,11 punktu DOTS. Do granicy 400 kg zabrakło niewiele, co tylko podkreśliło skalę osiągnięcia i sportowy apetyt na więcej.
Na ten rezultat złożyły się bardzo mocne boje: 150 kg w przysiadzie, 87,5 kg w wyciskaniu leżąc i 160 kg w martwym ciągu. Występ przyniósł jej rekordy Polski w każdym z tych bojów, a sam start został podsumowany również jako ustanowienie czterech rekordów Polski. Szczególnie symboliczny był fakt, że tak mocny wynik padł właśnie podczas powrotu do kategorii, z którą wiązała osobiste sportowe zobowiązanie.
Niewiele zabrakło do 400 kg
Zawodniczka nie ukrywa, że planowała osiągnąć 400 kg w totalu. Kluczowy okazał się niezaliczony przysiad na 155 kg. Jak sama podkreśliła, do pełni szczęścia zabrakło jednego białego światła. Mimo to nie ma w jej wypowiedziach rozczarowania dominującego nad satysfakcją. Przeciwnie, Gerlach otwarcie mówi o dumie z tego powrotu, bo jego znaczenie wykraczało poza sam wynik i dotyczyło także zamknięcia ważnego etapu.
Szczególne emocje wzbudził martwy ciąg na poziomie 160 kg. Jak relacjonowała, sztanga „szła długo”, ale ostatecznie została skutecznie podniesiona. To właśnie takie momenty często budują charakter występu i zostają w pamięci kibiców na długo po zakończeniu zawodów.
Wynik, za którym stoi zespół
Eliza Gerlach mocno podkreśla, że ten sukces nie jest wyłącznie indywidualnym osiągnięciem. Mówiąc o wyniku, używa liczby mnogiej i wskazuje na rolę swojego trenera Bartosza Dziubałtowskiego. Dziękuje mu za wiedzę, doświadczenie i przygotowania dopasowane do jej życia, a także za obecność na każdym etapie drogi — od treningów po ostatnie podejście na pomoście. W jej ocenie trener często pozostaje w cieniu, dlatego tym razem chciała wyraźnie zaznaczyć, jak wiele mu zawdzięcza.
Zawodniczka skierowała również podziękowania do swoich bliskich, także tych, którzy wspierali ją na odległość, pozostając „po drugiej stronie telefonu”. Nie zabrakło też słów wdzięczności dla kibiców za wiadomości, komentarze i doping. Osobne podziękowania trafiły do ekipy TRÓJBÓJ.PL za zdjęcia i pracę dokumentującą najważniejsze chwile oraz za wkład w rozwój i promocję polskiego trójboju siłowego.
Kolejny cel: mistrzostwa Europy
Start w Raszynie był dla Gerlach nie tylko udanym powrotem, ale także początkiem kolejnego etapu. Następnym przystankiem będą mistrzostwa Europy w Szwecji. Cel został określony jasno: 430 kg w totalu i walka o duży medal dla Polski. Z perspektywy zawodniczki droga z Raszyna do Szwecji już się rozpoczęła.
W tle sportowej rywalizacji pojawił się również charakterystyczny dla zawodów najwyższej rangi akcent kontrolny. Gerlach z dystansem zauważyła, że POLADA chyba ją polubiła, ponieważ jest badana na każdych krajowych zawodach. To dodatkowy element rzeczywistości sportu wyczynowego, który towarzyszy zawodniczce regularnie.

Napisz komentarz
Komentarze