Chociaż zapewne znajdą się tacy, co w tej sytuacji zaśpiewaliby słynne: „zostawcie Titanica” lub sparafrazowaliby inny utwór nucąc: „muralu, czy Ci nie żal”, to ja z tą myślą byłem oswojony już od samego początku, kiedy to dekadę temu składałem wniosek do budżetu obywatelskiego. Wniosek, który pokazał mi, że jak się chce to można. I to chyba najcenniejsza lekcja.
Mural w darłowskim porcie kończy swą egzystencje, a razem z nim jego płótno w postaci budynku tzw. starej lodowni. A właściwie odwrotnie. To żelbetowe szkaradztwo w darłowskim porcie doczeka się w najbliższym czasie rozbiórki, a razem z nim niczym berliński mur upadnie kolorowy malunek z rybakiem. Wbrew pewnie niektórych przemyśleniom – ja się też cieszę. To właśnie ten (umówmy się) nie najładniejszy twór architektury zmotywował mnie wtedy do próby jego upiększenia. Właśnie z nadzieją, że kiedyś doczeka się likwidacji, a miejsce te zostanie przeznaczone na wyższe i lepsze cele inwestycyjne. Co było także zawarte w opisie tego projektu od samego początku.
W lipcu tego roku mural kończyłby właśnie 10 lat. „Hałas” wokół tego przedsięwzięcia przyczynił się myślę w dużym stopniu do propagowania idei budżetu obywatelskiego, a także dał nam wtedy namiastkę panującego w Polsce trendu powstawania malunków wielkoformatowych. Mieliśmy i my. A to dzięki zaangażowaniu setek darłowiaków, którzy oddawali wtedy głos na ten pomysł.
Mógłbym się wiele rozpisywać ze wspomnieniami jego powstawania i późniejszego jestestwa. Od chociażby relacji z jego otwarcia zapowiadanej osobiście przez śp. Grzegorza Miecugowa w „Szkle Kontaktowym” na TVN24, czy dubbingu TEDE, który użyczył swojego głosu do mappingu muralu. Pamiętam też, kiedy przepływałem u jego podnóży z przyjaciółmi tramwajem wodnym, a turyści na pokładzie „Księżnej Zofii” zachwycali się nim i cykali pamiątkowe foteczki. Jestem przekonany, że wywołał on więcej niż „200 tysięcy” uśmiechów i stał się cenioną atrakcją turystyczną.
Pragnę przytoczyć jeszcze autorów tego muralu. Bez nich to, by się nie udało. To nie tylko jego wykonanie, a szereg innych działań, które nadały mu jeszcze większego charakteru i promocji tego miejsca. To artystyczny kolektyw Donut Planet Lab. Dzięki Panowie.
O rozbiórce usłyszałem w lutym 2025, a ta miała się rozpocząć już w marcu zeszłego roku. Przez rok do wczoraj nic w tej kwestii się nie działo, a tekst, który czytasz miałem w większości zapisany w folderze z datą 5 lutego 2025 r. Chciałem to jakoś uczcić, więc wymyśliłem sobie, że pogramy trochę tam muzyki (autorzy muralu są też DJ’ami) i jak jest tam teraz też pumptrack to zrobimy małą imprezkę. Pomysł był nawet, aby zorganizować paintball, gdzie z drugiego brzegu farbą postrzelalibyśmy do muralu. Myślałem, że uda się dowiedzieć o już fizycznej rozbiórce z wyprzedzeniem, ale dowiedziałem się, że ruszyła dopiero wczoraj z facebooka. Wiec pomysł legł w gruzach jak rybak na lodowni.
Nie byłbym sobą, gdybym nie chciał mieć pamiątki z tego wydarzenia. Koła nie wymyśliłem, ale koszulka to najbardziej prosta sprawa, a na zbliżające się lato także funkcjonalna. Chcielibyście taką z muralem?
A no i najważniejsze. Spokojnie. Jest wiele fajnych jeszcze ścian w Darłowie…, a niebawem można będzie zgłaszać nowe pomysły do Budżetu Obywatelskiego. Może to dobra pora na nowy mural?
Daniel Frącz







Napisz komentarz
Komentarze