O pewnym Księciuniu bajka ta jest... cz. I
Jeden Księciunio (mówią, że ciemności) zapragnął mieć parking (i chyba nie tylko).
Upatrzył sobie miejsce. Dobre. Przy drodze. Miało tylko jeden feler. Zdecydowanie większa część terenu, który go interesował leżała na prywatnej działce, którą od wieków posiadali starsi Państwo.
Władca czekał na okazję. Nadarzyła się, gdy „prywatni” (od działki) wkopali szambo, a właściciel ciężko zachorował. Wtedy się zaczęło...
18.11.2020 21:40
7
4